tu już w sumie nic nie będzie nowego.
kółko.
czułeś się kiedyś jak przysłowiowe piąte koło u wozu? sorry, w tym przypadku trzecie w tandemie.. tak właśnie się czuję. miałem przeświadczenie, że robię dobrze, że bawię się w jakiegoś wyzwoliciela próbując uwolnić od chorej sytuacji, chorego pojeba. straciłem to uczucie. zaczynam czuć, że robię źle, że nie ma sensu. bo niby potrzebny ale z drugiej strony tylko w pewnych sytuacjach. w innych już nie jestem tym kim jestem w rzeczywistości. lepiej oszukiwać innych? a co więcej, tym samym własną osobę? no kurwa. rozumiem, przywiązanie, kilka lat, itd. ale w życiu jest tak, że niektóre rzeczy się kończą, inne zaczynają. i trzeba się z tym pogodzić, im szybciej tym lepiej. nie wiem co mam robić. odsunąć się? wbrew sobie? nie chcę. ale… (zawsze musi jakieś być, prawda?)